Gdy
dostarli艣my
do skrzy偶owania
z drog膮
wiod膮c膮
do
kanionu, zatrzymali艣my
si臋
w
visitor center nadle艣nictwa.
Tam dowiedzieli艣my
si臋,
偶e
istnieje realna szansa,
偶e droga
zostanie otwarta jeszce tego samego dnia. Tak
wi臋c
od razu zakwaterowali艣my
si臋
w
pobliskim kempingu i czekali艣my
na zmian臋
sytuacji.
Wkr贸tce
te偶
si臋
na
ni膮
doczekali艣my,
drog臋
otwarto,
a my wyruszyli艣my
do kanionu. Mimo,
偶e
by艂
pogodny
dzie艅
to niebo
by艂o
pochmurne, ze wzgl臋du
na dym, unosz膮cy
si臋
nad
po偶arem,
a w powietrzu wyra藕nie
by艂o
czu膰
zapach
spalenizny. Gdy ju偶
zbli偶ali艣my
si臋
do
granic parku, zacz臋艂o
nawet pada膰
i
zrobi艂o
si臋
ch艂odno

Kanion
ze strony p贸艂nocnej
robi zupe艂nie
inne wra偶enie.
Przede wszystkim wida膰
jego
ogrom i wiele bocznych kanion贸w, a rzeka Colorado jest
wog贸le niewidoczna. P贸艂nocna
艣ciana
opada o wiele
艂agodniej
ni偶
po艂udniowa
i to jest w艂asnie
g艂贸wn膮
przyczyn膮
powstania
wielu bocznych kanion贸w. Mimo niespecjalnej pogody
mieli艣my
do艣膰
dobr膮
widoczno艣膰.
W parku wybrali艣my
si臋
te偶
na
zakupy do sklepu z r贸偶nego
rodzaju pami膮tkami,
bo Micha nie m贸g艂
wci膮偶
od偶a艂owa膰,
偶e trzy
lata temu, gdy byli艣my
na
艣cianie
po艂udniowej,
nie zdecydowa艂
si臋
na kupno
kapelusza. No i tym razem wybra艂
pi臋kny
be偶owy
kapelusz, kt贸ry od razu zosta艂
uwieczniony
na zdj臋ciu.

Potem
jescze przespacerowali艣my
si臋
wzd艂u偶
zbocza
kanionu gdzie uda艂o
nam si臋
ujrze膰
dzikie
indyki, kt贸rych ju偶
na
pr贸偶no
szukali艣my
w Bryce.
Po ma艂u
robi艂o
si臋
ciemno a
my opuszczali艣my
kanion. Wracali艣my
t膮
sam膮
drog膮
przez
las, gdzie w ciemno艣ciach
widzieli艣my
tylko sylwetki i
艣wietliste
oczy kojot贸w.

Ja
偶a艂owa艂am
bardzo,
偶e nie
sp臋dzili艣my
wi臋cej
czasu w parku, zw艂aszcza,
偶e
mieli艣my
jeszcze tyle dni urlopu, no ale gdyby nie ten przypadek z
otwarciem drogi, wcale by艣my
kanionu nie widzieli. A poza tym
postanowili艣my,
偶e
jeszcze tam wr贸cimy i to kajakiem po rzece!
Nast臋pnego
dnia wog贸le nie mieli艣my
pomys艂u,
gdzie dalej jecha膰
i
wyruszyli艣my
wpierw w jedyny mo偶liwy
kierunek, zn贸w do Utah