Najpierw
zatrzymaliśmy
siÄ™
w
małym
miasteczku Kanab, słynącym
z tego,
że w jego
okolicach kręconych
było
mnóstwo westernów. W Kanab zdecydowaliśmy,
że na noc
zatrzymamy siÄ™
w Pink
Corral Sand Dunes State Park, słynącym
z wydm o pomarańczowo-koralowym
kolorze.
Do parku
dotarliśmy
bez problemu i mimo,
że
miejsca kempingowe były
świeżo
wyremontowane to robotnicy zapomnieli je
wypoziomować,
tak
że na
każdym
z nich staliśmy
krzywo, do tego zaczęło
lać
i
cała
okolica zamieniła
siÄ™
w
pomarańczowe
błotko.
Szybko nam siÄ™
odechciało
zostania tam na noc i stwierdziliśmy,
że
jedziemy gdzie indziej.

Na
mapie zobaczliśmy,
że nie
musimy wracać
tÄ…
samÄ…
drogÄ…,
tylko możemy
jechać
dalej
aż
do
Arizony. Wprawdzie na mapie było
widać,
że droga
ta jednak od pewnego momentu jest nieutwardzona ale Micha
jednak zdecydował,
że
ryzykujemy. Do granicy Utah z ArizonÄ…
jechaliśmy
po pięknym
asfalcie, który kończył
sie
dokładnie
w tym miejscu. Na szczęście
dalsza część
była
pokryta piachem, który właśnie
był
wyrównywany
przez walec, tak
że
jakoÅ›
nam
udało
siÄ™
dalej
jechać.
Gdyby nie lejÄ…cy
deszcz byłoby
perfekcyjnie.
W trakcie jazdy podjęliśmy
spontanicznÄ…
decyzjÄ™,
że
jedziemy z powrotem do Las Vegas i dalej do Los Angeles. Po
drodze, gdy ustał
deszcz,
a my dotarliśmy
do pięknego
asfaltu, mineliśmy
jeszcze raz Zion, tym razem od strony południowej.
A potem nasza droga prowadziła
już
bez
przeszkód do Las Vegas, gdzie dotarliśmy
późnym
wieczorem. Jak już
wspominałam
w czasie lotu zaginęło
jedno z naszych krzeseł
turystycznych,
więc
postanowiliśmy
spróbować
je
odnaleźć,
żeby
choć
na
koniec urlopu z niego skorzystać.
Po telefonie do United wiedzieliśmy
już,
że nasze
krzesło
zostało
zdeponowane w hotelu, mimo
że
prosiliśmy
o zachowanie go na lotnisku. W gruncie rzeczy jednak
było
nam prościej
dojechać
do
hotelu, więc
nie narzekaliśmy.

Postanowiliśmy
wykorzystać
późną
porÄ™
i
mniejszy ruch i nie jechaliśmy
autostradÄ…
lecz
Stripem – czyli główną
ulicÄ…
Vegas.
Obok hotelu znaleźliśmy
miejsce tylko na parkingu do krótkiego postoju,
więc
Micha został
w aucie,
a ja poszłam
szukać
krzesła.
Oczywiście
żeby
dotrzeć
do
recepcji musiałam
siÄ™
przedrzeć
przez
całe
kasyno. W recepcji dowiedziałam
siÄ™,
że
krzesełka
nie majÄ…
i mam
iść
do
okienka rzeczy znalezionych. Oczywiście
szukajÄ…c
je znów się
zgubiłam
w kasynie. W rzeczach znalezionych
krzesełka
nie mieli, a pan wykonawszy kilka telefonów
kazał
mi
wrócić
do
recepcji i tam faktycznie jednak było.
Dodam
jeszcze,
że jak
wracałam
do recepcji to okazało
siÄ™,
że droga
jest super prosta i nie wiem jakim cudem
siÄ™
mogłam
zgubić.
Gdy wróciłam
do auta mogliśmy
już
spokojnie
jechać
w
kierunku Kalifornii. Tego wieczora, a właściwie
już
nocy
dotarliśmy
do miasteczka Prim, tuż
przed
granicÄ…
kalifornijskÄ….
Miasteczko to składa
siÄ™
właściwie
tylko z dwóch kasyn i tablic
świetlnych.
W jednym z nich zjedliśmy
ogromnÄ…
kolacjÄ™,
a potem rzuciliśmy
siÄ™
w
szał
hazardu.
NaszÄ…
miłością
stała
siÄ™
ruletka.
Nawet sobie nie wyobrażaliśmy
jak ta gra może
wciągnąć!
Nie mogliśmy
jednak szaleć
całą
noc, bo
następnego
ranka wcześnie
wyruszaliśmy.