Po tych dw贸ch dniach w okolicach Los Angeles mieli艣my ju偶 do艣膰 du偶ego miasta. Nast臋pnego dnia musieli艣my i tak ju偶 wraca膰 do Vegas. Tak wi臋c oddali艣my naszego Mercurego i wyruszyli艣my z powrotem w pl膮tanin臋 autostrad w L.A. Tym razem wybrali艣my troch臋 inn膮 drog臋. Trzeba jednak przyzna膰, 偶e jazda po autostradach, kt贸re wci膮偶 si臋 rozga艂臋ziaj膮 i o ka偶dej porze dnia s膮 pe艂ne, jest do艣膰 m臋cz膮ca. Wkr贸tce jednak, po pokonaniu otaczaj膮cych Los Angeles pasm g贸rskich, dotarli艣my zn贸w w gor膮cy pustynny klimat.

Ten pozornie monotonny krajobraz zmienia si臋 w zale偶no艣ci od pory dnia i o艣wietlenia. Do samego Las Vegas jednak nie dotarli艣my, tylko zn贸w do granicy z Nevad膮, gdzie na noc zatrzymali艣my si臋 tym razem w Jean, po艂o偶onym niedaleko Prim.

Jean to te偶 w艂a艣ciwie 2 kasyna i hotele. Tym razem na gr臋 byli艣my zbyt zm臋czeni, ale na porz膮dny hotelowy obiad dali艣my si臋 skusi膰.