To
było
naprawdÄ™
cieżkie
wstawanie ale wspólnymi siłami
i w szybkim tempie udało
nam siÄ™
upchać
wszystko
w walizkach i wyglancować
auto.
Potem już
tylko
prosto do wypożyczalni.

Oddawanie
auta trwało
praktycznie kilka minut i byliśmy
gotowi do odjazdu. Musieliśmy
tylko chwilÄ™
zaczekać
na
transport do lotniska. Nie starczyło
nam już
czasu
na
śniadnanie
i planowaliśmy
dopiero coÅ›
zjeść
na
lotnisku. Niebawem też
przyjechał
nasz
transport i bez problemów dotarliśmy
na lotnisko i przeszliśmy
przez check in. Z kartami pokładowymi
w ręce,
udaliśmy
siÄ™
na
poszukiwanie czegoÅ›
fajnego
do jedzenia. Po tym jak ujrzeliśmy
kanapkÄ™
z
bekonem, kiełbaskami
z grilla (dużymi),
sałatą
i serem
– wszystko w tej jednej kanapce! -
stwierdziliśmy,
że
może
jednak zjemy coÅ›
mniejszego,
tak mniej więcej
wielkości
Big Maca. W końcu
musieliśmy
sie zadowolić
pizzÄ…
z Pizza
Hut. Czas zleciał
nam
dość
szybko i
niebawem siedzieliśmy
w samolocie do Denver. Ja siÄ™
nastawiałam,
że
jeszcze raz zobaczÄ™
wszystkie
kaniony z góry i bardzo usiłowałam
nie zasnąć.
Niestety, nawet nie zorientowałam
siÄ™
kiedy
wystartowaliśmy.
Na szczęście
obudziłam
siÄ™
na czas,
tzn. gdy lecieliśmy
nad Hoover Dam, a potem wzdłuż
Colorado,
tak więc
widzieliśmy
kanion w całej
okazałości.
Nawet udało
siÄ™
nam
zobaczyć
drogÄ™
dojazdowÄ…
do
ściany
północnej
i dym pożaru
Później
lecieliśmy
nad Canyonlands oraz widzieliśmy
Capitol Reef jak na dłoni.
No a potem to tylko Góry Skaliste z ośnieżonymi
szczytami i już
lądowaliśmy
w Denver. Micha wogóle cały
czas siÄ™
obawiał,
że
przyjdzie mu w samolocie siedzieć
koło
tłustej
Amerykanki. No i jak tylko weszliśmy
na pokład
w Las Vegas, zobaczyliśmy
podążającą
w
przejściu
parÄ™!
Każde
z nich grubo ponad 100 kg. Koło
Michi było
jedno wolne miejsce i już
robiliśmy
zakłady,
kto koło
niego siÄ…dzie.
Na szczęście
była
to męska
połowa
pary. Na szczęście,
bo on był
jakieÅ›
20 kg
chudszy. Przy jedzeniu zaobserwowaliśmy,
że
kobieta nawet nie mogła
otowrzyć
stoliczka
przed sobÄ….
Na lotnisku w Denver mieliśmy
znów trochę
czasu,
więc
popodziwialiśmy
architekturÄ™
i po
mału
odszukaliśmy
nasz terminal. Następny
etap kończył
siÄ™
już
we
Frankfurcie i nie był
zbyt
spektakularny, bo go właściwie
przespaliśmy.
Obawialiśmy
siÄ™
strasznego
zimna w Niemczech, ale na szczęście
temperatura była
dodatnia. No a z Frankfurtu to już
tylko
rzut beretem do Berlina i szarej
rzeczywistości!