Granica
między
NevadÄ…
a
KaliforniÄ…
nie
niosła
ze sobÄ…
wiekszych
zmian w krajobrazie – pustynne regiony
porośnięte
jedynie Joshua Tree – charakterystycznymi krzewami
nazwanymi tak przez Mormonów, którym
przypominały
ukrzyżowanego
Jezusa. Wkrótce dotarliśmy
do pustyni Mojave, która w większości
pokryta jest kamieniami i porośnięta
właśnie
Joshua Trees. Gdzie niegdzie przebłyskały
obszary pokryte piaskiem lub słone
jeziora. Obszary takie ciągnęły
siÄ™
po pasma
górskie, sięgające
Pacyfiku. Po pokonaniu San Bernardino Mountains,
zjeżdżaliśmy
już
w
dolinÄ™
miasta
San Bernardino.

Po
pokonaniu bariery gór, zmieniła
siÄ™
też
aura –
zniknęło
słońce
a niebo było
pokryte chmurami. To zimne wody Pacyfiku, które
napotykajÄ…
na
rozgrzane wybrzeże
Kalifornii, powodujÄ…
powstawanie
tych chmur. Cała
aglomeracja Los Angeles nie nadaje
siÄ™
praktycznie
do zwiedzania tak wielkimi samochodami jak nasz, no i
niestety jest tam zaledwie kilka kempingów i wszystkie
leżą
troche
na uboczu. My postanowiliśmy
spróbowac dostać
miejsce
w jednym z parków stanowych. Tak więc
musieliśmy
przjechać
przez
niezliczonÄ…
ilość
miast by
dotrzeć
do gór
Santa Monica, a potem przez góry dojechać
do
Pacyfiku, gdzie mieścił
siÄ™
wybrany
przez nas park.
Niestety,
tak jak siÄ™
spodziewaliśmy,
miejsc ze względu
na zbliżający
siÄ™
weekend
już
nie
było.
NaszÄ…
ostatniÄ…
szansÄ…
na
pięknie
położone
miejsce, był
prywatny
kemping w Malibu. Tak więc
ruszyliśmy
słynną
drogÄ…
nr 1
wzdłuż
Pacyfiku.
Bez problemu znaleźliśmy
kemping i również
bez
problemu dostaliśmy
miejsce. Kemping położony
jest na zboczu wzgórz, które opadają
wprost
do Pacyfiku. Malibu przyklejone jest do ich stoków, lub
domy stojÄ…
wprost
na plaży.
Dzięki
temu położeniu
mieliśmy
piękny
widok na ocean.